Nasza Historia: Kamienica z duszą, hotel z pasją
Gdzie historia spotyka się z nowoczesnością
Hotel Europejski w Radomiu to nie tylko komfortowe pokoje i profesjonalna obsługa. To przede wszystkimopowieść zamknięta w murach zabytkowej, mieszczańskiej kamienicy z początku XX wieku. Położony przy ulicySłowackiego 11, naprzeciwko zielonego parku miejskiego, budynek stanowi architektoniczną perłę Radomia –urzekającą mieszankę klasycyzmu, eklektyzmu i modernizmu.
Hotel Europejski w Radomiu to nie tylko komfortowe pokoje i profesjonalna obsługa. To przede wszystkimopowieść zamknięta w murach zabytkowej, mieszczańskiej kamienicy z początku XX wieku. Położony przy ulicySłowackiego 11, naprzeciwko zielonego parku miejskiego, budynek stanowi architektoniczną perłę Radomia –urzekającą mieszankę klasycyzmu, eklektyzmu i modernizmu.

Wiano z tragicznym zwrotem akcji
Historia tego miejsca nierozerwalnie wiąże się z losami rodziny Kaliszczaków. Kamienica została zakupiona przeJulię i Leona Plenkiewiczów (właścicieli majątku w podradomskich Klwatach) jako ślubne wiano dla ich córki,Zofii. To tutaj, u boku męża – sędziego Jerzego Kaliszczaka – Zofia wiodła szczęśliwe i dostatnie życie.
Wszystko zmienił wrzesień 1939 roku. Wybuch II wojny światowej odebrał rodzinie spokój, a budynek zostałprzejęty przez niemieckie władze okupacyjne na mieszkania dla urzędników pobliskiego dystryktu radomskiego,którego główna siedziba mieściła się w Pałacu Sandomierskim.
Po wojnie, w realiach Polski Ludowej, kamienica formalnie wróciła do rąk Zofii Kaliszczakowej, jednak nowawładza odebrała jej realne prawo do zarządzania własnością. Pomimo narzuconych, kwaterunkowych lokatorów iskrajnie niskich czynszów urzędowych, które nie pozwalały na bieżące utrzymanie budynku, pani Zofia nigdy sięnie poddała. Wyprzedawała rodowe srebra i biżuterię, by ratować niszczejący dom przed nieuchronną ruiną. Choćrodzina usilnie namawiała ją do oddania uciążliwego majątku państwu, niezłomnie odmawiała, do końca życiawierząc, że rządy komunistów muszą minąć.
Salon pełen tajemnic, kontrastów i... brydża
Przez kilkadziesiąt powojennych lat mury kamienicy stały się domem dla niezwykłej mozaiki ludzkich losów. Wpodzielonych na mniejsze lokale dawnych luksusowych apartamentach ekskluzywne kufry z Monte Carlosąsiadowały wprost z beczkami pełnymi kiszonej kapusty.
Mieszkali tu obok siebie przedwojenni prawnicy, dawne gospodynie wiejskie, księgowa, rodzina dozorcy ihandlująca (oczywiście nielegalnie) cielęciną pani Piątkowska. Na pierwszym piętrze przed traumą iokrucieństwem świata ukrywała się ocalona więźniarka obozu w Oświęcimiu, podczas gdy na parterze paniSerbianowa udzielała lekcji gry na fortepianie. W jednym z pokoi rezydowała hrabina Przyłuska, u której naregularnych spotkaniach brydżowych bywał sam Witold Gombrowicz, związany przed wojną z majątkiem weWsoli.

Kuchnia pani Zofii i legenda mrożonego tortu
Mimo skromnej, szarej powojennej codzienności, dom Kaliszczaków ożywał podczas świąt i imienin. Gabinetmecenasa Jerzego zamieniał się wówczas w salon brydżowy, w którym pasjonujące rozgrywki toczyły sięrównolegle przy dwóch stolikach, a z salonu dobiegały dźwięki muzyki płynącej z rodzinnego fortepianu.
Sercem domu był jednak stół biesiadny. Pani Zofia, absolwentka elitarnej Szkoły Żeńskiej GospodarstwaWiejskiego w Chyliczkach, była wybitną kulinarną mistrzynią. Goście z zachwytem delektowali się jej móżdżkiemcielęcym zapiekanym w muszlach małży, ozorkami w sosie chrzanowym, pasztetem z zająca czy pieczonymiperliczkami.
Prawdziwą legendą obrosły jednak desery – serwowane w unikatowej, pieczołowicie zbieranej kolekcjiekskluzywnych filiżanek torty czekoladowe, orzechowe i ten najważniejszy: autorski, mrożony tort bezowy. Wwersji letniej dekorowany był świeżymi truskawkami, zimą zaś soczystym ananasem. Kto nie skosztował tegodeseru, ten nie wie, czym jest prawdziwa słodycz i kunszt cukierniczy.
Nowe życie i rodzinna misja
Pani Zofia nie dożyła upadku komunizmu. Po kilkudziesięciu latach wyniszczającej i bezwzględnej eksploatacji,budynek za swoją piękną frontową fasadą krył kompletną ruinę. Misji przywrócenia mu dawnego blasku orazrodowej godności podjął się jej wnuk, Konrad Kaliszczak.
Wieloletni, niezwykle wymagający i kosztowny remont oraz pełna modernizacja pozwoliły przekształcićzabytkową kamienicę w nowoczesny, komfortowy obiekt hotelowy. Otwierając Hotel Europejski, właścicielepragnęli kontynuować najlepsze rodzinne tradycje: bezkompromisową gościnność, doskonałą kuchnię, życzliwość iniesłabnącą pogodę ducha, które charakteryzowały przed laty panią Zofię Kaliszczakową.
Dziś mam zaszczyt zaprezentować naszym Gościom zupełnie nowe oblicze Hotelu Europejskiego.Zapraszam Państwa w gościnne progi kamienicy Kaliszczaków przy ulicy Słowackiego 11. Dołożymywszelkich starań, aby sprostać Państwa najwyższym wymaganiom, dbając o każdy, nawet najmniejszy detalWaszego pobytu – tak, jak przed laty czyniła to moja babcia, Zofia.